wtorek, 31 stycznia 2012

Komiks Białe Haribo (23)

Małgorzata Malwina Niespodziewana, 2012, Białe Haribo (23), komiks, tempera, 21x29,7 cm



Kliknij na obrazek, aby przeczytać tekst / click the photo to read the text

- Mama, love always defeats the anger.

Zobacz więcej na stronie Komiksu Białego Haribo / Learn more on Comic White Haribo Blog

Copyrigth by Małgorzata Malwina Niespodziewana (niespa)

sobota, 28 stycznia 2012

Japoński tydzień, dzień 7. Mój japoński dzień.

Budziły mnie buddyjskie dźwięki, bo mieszkałam w pięknej świątyni buddyjskiej na wzgórzu za miastem. Opiekowała się mną rodzina buddyjska. Rano mój „japoński” ojciec – mnich, odprawiał modlitwy, czasami czułam też zapach kadzidełek. To było bardzo wyciszające i ustalające rytm mojego dnia.
Po ósmej rano słyszałam po angielsku „dzień dobry” i odgłos stawianej tacy ze śniadaniem (Tak, to nie pomyłka. Początkowo trochę byłam tym zawstydzona, ale trudno było z tym walczyć). Jadłam śniadanie, a po nim wyruszałam na rowerze lub spacerkiem (co uwielbiałam) do studia. Po drodze odwiedzałam „moją” świątynię.
O ok. 10 byłam w studio, powoli schodzili się inni artyści. Zaczynaliśmy od wspólnej kawy. O 12 słyszeliśmy głos z megafonu (!), których pełno było w mieście, który informował mieszkańców, że jest pora lunchu. Wspólnie z artystami wybieraliśmy się na lunch na sushi lub do jakieś restauracji.
O 18 ponownie głos z megafonu informował o końcu pracy ;-) Oczywiście to była rama dnia. Każdy dzień był jednak inny, odwiedzali nas ludzie, mieszkańcy… Po pracy często chodziłam na małe zakupy, na spacer lub też odwiedzałam inne świątynie itp.
O 20 miałam kolację, a po kolacji, jeśli nie byłam umówiona, oglądałam telewizję edukacyjną, szyjąc jednocześnie papierowe figury do mojego projektu Ningen lub (w jeden wieczór, chyba w środę) oglądałam serial japoński, który musiałam opowiadać moim artystom na drugi dzień, bo to było coś niesamowitego, coś czego do tej pory nie widziałam. Kładłam się spać późno. Usypiał mnie odgłos świerszczy, które żyły sobie za moim japońskim domkiem.
Japoński dziennik
Liście, które zbierałam podczas spacerów odnalazłam dziś w japońskim dzienniku.
Podkładki pod kawę z kawiarni See You, którą często odwiedzaliśmy.
Japońki szkicownik.
Widać wpływy tego co mnie otaczało...
Liść ginkgo biloby, znaleziony w szkicowniku.
Polski motyw folklorystyczny, który wyszyłam w miejscu serca, na jednej z papierowych figur.

piątek, 27 stycznia 2012

Japoński tydzień, dzień 6. Amerika-mura.

Osaka. Amerika-mura - miejsce, gdzie można spotkać przebrane dziewczęta za "małe dziewczynki" jak z bajek - w czepkach, podkolanówkach itp. oraz spotkać młodzież ubraną w stylu gothic. Dookoła znaleźć można pełno sklepów z odlotowymi ubraniami i jeszcze bardziej odlotowymi ekspedientkami.

czwartek, 26 stycznia 2012

Katarzyna Kobro

113 lat temu urodziła się Katarzyna Kobro.
Małgorzata Malwina Niespodziewana Kobro, 2008, praca na wystawie: Kobro. Historia o Katarzynie w Grafikens Hus w Szwecji, 2011.

Więcej o Katarzynie Kobro TU

wtorek, 24 stycznia 2012

Komiks Białe Haribo (22)

Małgorzata Malwina Niespodziewana, 2012, Białe Haribo (22), komiks, tempera, 21x29,7 cm

Kliknij na obrazek, aby przeczytać tekst / click the photo to read the text

- Mama, can I go into the bushes with Oskar?

Zobacz więcej na stronie Komiksu Białego Haribo / Learn more on Comic White Haribo Blog

Copyrigth by Małgorzata Malwina Niespodziewana (niespa)

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Japoński tydzień, dzień 5.

Na zdjęciu szkicownik, który zrobił dla mnie Richard Bolai w Japonii. Okładka jest z jedwabiu z kimona, w środku kartki papieru ręcznie robione.

niedziela, 22 stycznia 2012

Japoński tydzień, dzień 4. Erotyczne obrazy japońskie - shunga i biij-ga.

Dziś chciałabym wspomnieć o japońskich drzeworytach zwanych shunga. Są to drzeworyty przedstawiające erotyczne obrazy lub też, jak niektórzy wolą, pornografię. Przeznaczenie tych grafik było, myślę, jednoznaczne, choć należy wspomnieć, iż mistrzostwo wykonania niektórych grafik jest bardzo wysokie (co istotne, shunga wykonywali nawet znani artyści japońscy).


Wyklejka z książki Timona Screech'a, Erotyczne obrazy japońskie 1700-1820. Przestrzeń przepływającego świata
Kitagawa Utamaro: Kochankowie w lecie, 1799

Zainteresowałam się shunga, kiedy rozwijałam swoją koncepcję ciała uniwersalnego i kiedy przypatrywałam się jak traktuje się ciało, tożsamość i płeć w Japonii.

Oglądając tradycyjne drzeworyty ukiyo-e mamy czasami trudności z odczytaniem płci przedstawianych postaci. Dopiero wiedza na temat atrybutów tam znajdujących się, strojów i fryzur dają nam, Europejczykom, odpowiedź na pytanie: czy przedstawiane postaci są kobietą czy mężczyzną. To bardzo interesujący temat, do którego kiedyś może jeszcze wrócę.

Oczywiście w świecie shunga, bez trudu możemy rozpoznać płeć poprzez jednoznaczne ukazanie genitaliów postaci.

Zresztą świat ukiyo-e przepływał do świata shunga. Popatrzmy na dwa przykłady.
 Drzeworyt ukiyo-e Pod wspólnym parasolem autorstwa Harunobu (1753-1808),



ma dalszy rozwój akcji w świecie shunga (Kochankowie pod wierzbą w śniegu, późne lata sześćdziesiąte osiemnastego wieku). Otóż widzimy tę samą parę w niedwuznacznej sytuacji. Jest ta sama sceneria – wierzba oraz parasol, tyle tylko, że odrzucony przez kochanków.



Innym ciekawym kierunkiem w japońskim drzeworycie jest biij-ga.


Kitagawa: Trzy współczesne piękności, ok. 1793

Gatunek biij-ga nie przypomina żadnego gatunku artystycznego istniejącego w świecie zachodnim. Pod koniec XVIII wieku pojawiła się w tej kategorii nowa odmiana nigao-e („obrazy podobieństw”), które charakteryzowały się szczególnym naturalizmem (zwykle były to portrety kurtyzan po prostu. Powielane drzeworyty były swoistą formą ich reklamy). Postać ujęta była przeważnie do pasa, jednak już w latach dziewięćdziesiątych postacie kadrowano w zbliżeniu, pokazując w ten sposób na przykład kosmyki włosów, oczy czy fryzurę, a czasem i częściowo odkryte ciało („obrazy wielkich głów” — okubi-e). Odbiorcami tych drzeworytów byli mężczyźni, którzy nie mogli sobie pozwolić na bezpośredni kontakt z portretowaną kobietą.


Anonim: Mężczyzna wykorzystujący portret i "kształtkę Edo", luźna kartka z albumu shunga, ok. 1760

I tu pojawia się pewien sporny punkt: czym właściwie były te portrety? Często w omawianiu bijin-ga historycy sztuki omijają jedną z interpretacji, wiążącą te prace z funkcją erotyki, a nawet pornografii. Timon Screech uważa, że: obrazy pięknych postaci nie pokazują bezpośrednio aktów seksualnych, co niejako pozwala pozostawić je jako moralnie nieproblematyczne. Ale w wielu wypadkach seksualność modeli była wyraźnie podkreślona, a co za tym idzie seks definiował także sam obraz” (s.14). Screech łączy je z shunga właśnie.

Współczesne muszelki z nadrukiem sceny erotycznej.

Pewnego dnia, będąc w Tokio, weszłam do jednego ze sklepów z dalekowschodnim rękodziełem. Płynnie przeszłam z jednego pomieszczenia do drugiego. Jak się okazało, tym drugim pomieszczeniem był sklep z pornografią – gadżety, komiksy, prasa itp. Nie zgłębiłam wtedy tematu, a szkoda, ale jedno co rzuciło mi się od razu w oczy to to, że „estetyka” tych przedstawień daleko odbiegała od europejskiej. Dla Japończyków im dziwniej, im bardziej fantazyjnie, tym lepiej i ciekawiej – jak często można przeczytać w opracowaniach na temat współczesnej Japonii.

W naszej kulturze przyjemności erotyczne obwarowane są wieloma tabu, których Japończycy nie znają. Jest to dziedzina, która dla nas podlega osądom moralnym, a dla nich nie. Seks, jak inne „namiętności ludzkie”, Japończycy uważają za rzecz z gruntu dobrą, choć zaliczaną do tych mniej ważnych. W „namiętnościach ludzkich” nie ma nic złego, a zatem nie ma powodu, by przyjemności erotyczne poddawać moralnym ocenom – pisze amerykańska badaczka Ruth Benedict („Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej”).


Więcej o shunga w: Timon Screech, Erotyczne obrazy japońskie 1700-1820. Przestrzeń przepływającego świata, Universitas, Kraków 2002

Wszystkie ilustracje, jeśli nie zaznaczono inaczej, z: Timon Screech, Erotyczne obrazy japońskie 1700-1820. Przestrzeń przepływającego świata, Universitas, Kraków 2002

sobota, 21 stycznia 2012

Japoński tydzień, dzień 3. Maski gigaku.

Maski gigaku związane były z buddyjską ceremonią odgrywaną zazwyczaj na zewnątrz światyni. Procesji  i tańcom towarzyszyła zwykle muzyka ( w Japonii od 7 i 8 wieku, przy czym po tym okresie popularność tego zwyczaju nieco spada). Są trzy rodzaje takich masek: z drzewa kamforowego, paulownii oraz lakierowane.

piątek, 20 stycznia 2012

Japoński tydzień, dzień 2. Shintō

Shintō (droga bóstw) to jedna z religii w Japonii. Obecnie ma dużo odmian – shintō ludowe, cesarskie, świątynne czy sekciarskie. System wartości  shintō opiera się na tym świecie i życiu czyli na doczesności. W religii tej nie ma wspólnego kanonu, ani też świętych ksiąg (jak na przykład w chrześcijaństwie - Biblii), a kapłani i kapłanki mają świecki charakter. Co interesujące dla mnie, w shintō nie istnieje pojęcie grzechu, piekła i raju czy też reinkarnacji…

Świątynie shintō są bardzo charakterystyczne. Przed wejściem do świątyni zawieszona jest gruba lina z ryżowej słomy (shimenawa), w którą wplecione są skrawki papieru w postaci zygzaków (gohei), symbolizujące ofiarę. W środku świątyni ustawione jest lustro – symbol bogini Amaterasu (Świecąca na niebie) – bogini słońca.

Dużą rolę w tej religii odgrywa symboliczne oczyszczenie (minogi). Przed wejściem do świątyni należy przemyć ręce wodą oraz wypłukać usta w miejscu do tego przeznaczonym. Jest to forma oczyszczenia umysłu i ciała. Do oczyszczenia używa się czasami też soli, np. po uczestniczeniu w pogrzebie. Osobną procedurę oczyszczenia przechodzą kapłani tuż przed ceremonią. Znajdują się oni w miejscach, tzw. imiya, gdzie kąpią się, wstrzymują od jedzenia, unikają kontaktu z krwią czy chorobą, a koncentrują się tylko na sprawach religijnych.

Obok świątyni, na specjalnych sznurach można zawiesić swoje życzenie lub prośbę napisaną na kawałku papieru.


Papierowe gohei.

Shimenawa ze słomy ryżowej, obok gohei.

Cynobrowe tori przypominające bramę za którą zwykle znajduje się obiekt kultu shintō  (na ogół światynia, ale także może to być skała, wodospad itp.)

czwartek, 19 stycznia 2012

Japoński tydzień, dzień 1.

Ten piękny stary słownik kupiłam na targu staroci w Gifu w Japonii. Zapłaciłam za niego jednego dolara.

wtorek, 17 stycznia 2012

Komiks Białe Haribo (21)

Małgorzata Malwina Niespodziewana, 2012, Białe Haribo (21), komiks, tempera, collage, 21x29,7 cm



Zobacz więcej na stronie Komiksu Białego Haribo / Learn more on Comic White Haribo Blog

Copyrigth by Małgorzata Malwina Niespodziewana (niespa)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...