niedziela, 31 maja 2009
wtorek, 26 maja 2009
Moje święto i mądrości Nutki (1)
Ja: Nutka, daj mi trochę czekoladki. To jest juz ostatnia. Więcej nie ma. Podziel się.
Nutka: Ostatnia?
Ja: Tak. Daj trochę mamie.
Nutka: Nie.
Ja: Mama jest smutna. Będzie płakać.
Nutka: Ugotuję Ci rosołek. Będziesz się uśmiechać.
Nutka: Chodź mama. Pokaże Ci coś. Zobacz, jesteśmy w muzeum. Artysta coś namaluje.
Ja: Co namaluje artysta?
Nutka: Namaluje "coś".
Ja: Nutka, Ty chcialabyś być artystką?
Nutka: Tak. I dostać klej.
Ja: Nutka, podaj tę zepsutą zabawkę. Naprawię Ci ją.
Nutka: Mama, jesteś artystką. Umiesz?
Nutka: Ostatnia?
Ja: Tak. Daj trochę mamie.
Nutka: Nie.
Ja: Mama jest smutna. Będzie płakać.
Nutka: Ugotuję Ci rosołek. Będziesz się uśmiechać.
Nutka: Chodź mama. Pokaże Ci coś. Zobacz, jesteśmy w muzeum. Artysta coś namaluje.
Ja: Co namaluje artysta?
Nutka: Namaluje "coś".
Ja: Nutka, Ty chcialabyś być artystką?
Nutka: Tak. I dostać klej.
Ja: Nutka, podaj tę zepsutą zabawkę. Naprawię Ci ją.
Nutka: Mama, jesteś artystką. Umiesz?
niedziela, 24 maja 2009
niespa w Chicago (2)
Miłe wspomnienia z Kyoto przyciągnęły mnie do kafeterii Starbucks'a w Chicago. Ale to nie były te same kafeterie, co w Japonii (wygodne kanapy na których rozkładaliśmy się z B. sączac kawę po kilku godzinach wędrówek po Kyoto. W zasadzie to był to nasz rytuał: drzemka w Starbucksie). W Chicago natomiast zawsze brałam kawę na wynos i krążyłam z nią po miejscach wybranych przeze mnie danego dnia. Poniżej w Parku Millenium. Na pierszym planie ciasto od mojej mamy, które znalazłam w plecaku (jaka radość!!!, ach te polskie mamy!!!), kawa ze S. a w tle rzeźba mojego ulubionego artysty: Anisha Kapoora.

piątek, 22 maja 2009
niespa w Chicago (1)
Ogarnęło mnie lenistwo jeśli chodzi o aktualizację zdjęć z ostatnich podróży, wycieczek, spacerów itp. Poniżej pierwsze zdjęcia z Chicago:
moje nowe trampki, które wzbudzały zainteresowanie i ciągłe pytania, jaka to marka, gdzie je kupiłam... To skórkowe Martensy. Nie przemokły nawet podczas spacerów po zaśnieżonym Chicago pewnej soboty ;-) , kiedy to z Profesorem i Moniką uciekaliśmy przed pługiem śnieżnym, który gonił nas i chciał stratować. Naprawdę! ;-))))))))))
poniedziałek, 11 maja 2009
Bańki mydlane
Subskrybuj:
Posty (Atom)