piątek, 27 lutego 2009
środa, 25 lutego 2009
wtorek, 24 lutego 2009
Bardzo zajęte
niedziela, 22 lutego 2009
wtorek, 17 lutego 2009
Hinamatsuri
Przez ostatni miesiąć dostałam sporo listów od moich przyjaciół z Japonii. O tym napiszę niebawem więcej, bowiem każdy list to małe dzieło sztuki. Poza tym w dzisiejszych czasach rzadko ludzie korespondują pisząc listy własnoręcznie. Ja to bardzo lubię, zbieram taką korespondencję od ponad 20 lat. Mam też znajomych, którzy tylko w ten sposób komunikują się z innymi. Dziś natomiast dostałam specjalny list z Japonii, w którym był prezent dla mojej córki – papierowa laleczka.
Fumiko San pisze, że w tej chwili w Japonii trwa Festiwal Lalek zwany Dniem Dziewczynki (Hinamatsuri) lub też Festiwalem Brzoskwini (Mommo-no sekku). Dzień świętuje się 3 marca (modli się wtedy o szczęście i rozwój córek), ale już wcześniej w każdym domu, w którym znajduje się mała dziewczynka, wystawia się zestaw lalek, które prezentuje się na czerwonym materiale w odpowiedniej kolejności – od góry cesarza i cesarzową, potem damy dworu, muzyków, ministrów i strażników. W trzy dni po 3 marca, należy schować lalki, w przeciwnym razie grozi to późnym zamążpójściem córek lub staropanieństwem. Hej Girls! Kto by się tym przejmował! Niech żyje niezależność! ;-)
Fumiko San pisze, że w tej chwili w Japonii trwa Festiwal Lalek zwany Dniem Dziewczynki (Hinamatsuri) lub też Festiwalem Brzoskwini (Mommo-no sekku). Dzień świętuje się 3 marca (modli się wtedy o szczęście i rozwój córek), ale już wcześniej w każdym domu, w którym znajduje się mała dziewczynka, wystawia się zestaw lalek, które prezentuje się na czerwonym materiale w odpowiedniej kolejności – od góry cesarza i cesarzową, potem damy dworu, muzyków, ministrów i strażników. W trzy dni po 3 marca, należy schować lalki, w przeciwnym razie grozi to późnym zamążpójściem córek lub staropanieństwem. Hej Girls! Kto by się tym przejmował! Niech żyje niezależność! ;-)
poniedziałek, 16 lutego 2009
Ciepłe skarpety z Keylonga
Znowu powrót zimy. Zdjęcie poniżej z wczorajszego spaceru. Tymczasem krąży wokoło mojego ciała jakieś przeziębienie, ale nie dam się ;-) Trzeba zastosować jakąś prewencję. Najlepsze są skarpety (2 zdjęcie) zakupione w Indiach w Keylongu na 3.200 m n.p.m. Rozgrzewają fantastycznie. A na trzecim zdjęciu kobiety, które robią na drutach te skarpety. Robią to wszędzie, tu akurat podczas babskiej pogawędki na dachu domu ;-)

sobota, 14 lutego 2009
piątek, 13 lutego 2009
Justyna
Jakiś czas temu pisałam o spotkaniu autorskim z Justyną Mielnikiewicz. Dziś jest szczególny powód, aby wrócić do jej osoby. Justyna dostała nagrodę za zdjęcie w kategorii People in the News Stories na World Press Photo!!! Dzwoniłam z gratulacjami akurat w momencie, kiedy rozkładała talerze na stole do urodzinowego przyjęcia swojego ojca. A ja myślałam, że co najmniej otwiera piątego szampana!
;-)
Z Justyną znam się już dość długo. Poznałyśmy się na polonistyce, którą razem studiowałyśmy na Uniwersytecie Śląskim. Wtedy obie marzyłyśmy, ja – o ASP, ona – o filmoznawstwie. Oba marzenia się spełniły, szybko znalazłyśmy się w Krakowie i tam prowadziłyśmy sobie nasze freelancerskie życie. Justyna obecnie mieszka i pracuje jako fotograf w Tbilisi w Gruzji. Czekamy cierpliwie na jej bloga, który ma już adres, ale jest pusty!
No Justynka, dwa dni temu gadu gadu przy kawce, a dziś taka wiadomość!!! ;-)
Polonistyka, Katowice, 1993; piłam wtedy czarną kawę??? Moja fryzura zrobiona przez Justynę, to pamiętam ;-)

;-)
Z Justyną znam się już dość długo. Poznałyśmy się na polonistyce, którą razem studiowałyśmy na Uniwersytecie Śląskim. Wtedy obie marzyłyśmy, ja – o ASP, ona – o filmoznawstwie. Oba marzenia się spełniły, szybko znalazłyśmy się w Krakowie i tam prowadziłyśmy sobie nasze freelancerskie życie. Justyna obecnie mieszka i pracuje jako fotograf w Tbilisi w Gruzji. Czekamy cierpliwie na jej bloga, który ma już adres, ale jest pusty!
No Justynka, dwa dni temu gadu gadu przy kawce, a dziś taka wiadomość!!! ;-)
Polonistyka, Katowice, 1993; piłam wtedy czarną kawę??? Moja fryzura zrobiona przez Justynę, to pamiętam ;-)
to zdjęcie zrobiłyśmy sobie same na zajeciach z fotografii na Akademii Sztuk Pięknych

niedziela, 8 lutego 2009
niespa w Japonii (3)
15 wrzesień 2002 rok, niedziela, Mino, Japonia
Watanabe San zabiera mnie i Richarda na wycieczkę do Nagoya. Odwiedzamy Muzeum Współczesne, jemy wspaniały lunch — ilość utensyliów, miseczek i ściereczek jest niewiarygodna, ale jest to raj dla artysty. Wszystko skomponowane jest perfekcyjne. Doceniam, że jem w niepowtarzalnej porcelanie.
Na ulicy widziałam dziwne widowisko — kilku facetów ubranych á la Elvis Presley z czubami na głowach wielkości 50 centymetrów. Tańczą w rytm muzyki Presleya wyginając biodrami, a postawione czuby nawet nie drgną. Niby nic nowego, przecież na całym świecie są naśladowcy króla rock and rolla, ale ich wygląd był zupełnie inny. Idę i myślę co z nimi jest nie tak i dochodzę do wniosku, że proporcje ich ciał i kostiumu są zachwiane. Ciała zbyt wiotkie i małe, czuby o wiele za duże.
Nagoya to trzecie co do wielkości miasto w Japonii. Idziemy przejściem podziemnym, aby dostać się do wieżowca skąd mamy podziwiać panoramę miasta. W pewnym momencie staję bez ruchu. Otaczają mnie setki ciał ludzkich, które są podobne do siebie, ale nie do mnie. Jestem inna!!!
Watanabe San zabiera mnie i Richarda na wycieczkę do Nagoya. Odwiedzamy Muzeum Współczesne, jemy wspaniały lunch — ilość utensyliów, miseczek i ściereczek jest niewiarygodna, ale jest to raj dla artysty. Wszystko skomponowane jest perfekcyjne. Doceniam, że jem w niepowtarzalnej porcelanie.
Na ulicy widziałam dziwne widowisko — kilku facetów ubranych á la Elvis Presley z czubami na głowach wielkości 50 centymetrów. Tańczą w rytm muzyki Presleya wyginając biodrami, a postawione czuby nawet nie drgną. Niby nic nowego, przecież na całym świecie są naśladowcy króla rock and rolla, ale ich wygląd był zupełnie inny. Idę i myślę co z nimi jest nie tak i dochodzę do wniosku, że proporcje ich ciał i kostiumu są zachwiane. Ciała zbyt wiotkie i małe, czuby o wiele za duże.
Nagoya to trzecie co do wielkości miasto w Japonii. Idziemy przejściem podziemnym, aby dostać się do wieżowca skąd mamy podziwiać panoramę miasta. W pewnym momencie staję bez ruchu. Otaczają mnie setki ciał ludzkich, które są podobne do siebie, ale nie do mnie. Jestem inna!!!
piątek, 6 lutego 2009
Kobro i Clark
wtorek, 3 lutego 2009
Będzie Justyna!
W czwartek 5 lutego, godz. 19.00
Galeria Camelot&Galeria Imago Mundi
ul. św. Tomasza 17, Kraków
JUSTYNA MIELNIKIEWICZ O FOTOGRAFII GRUZIŃSKIEJ
koniecznie!!!
wiecej info o Justynie niebawem...
Galeria Camelot&Galeria Imago Mundi
ul. św. Tomasza 17, Kraków
JUSTYNA MIELNIKIEWICZ O FOTOGRAFII GRUZIŃSKIEJ
koniecznie!!!
wiecej info o Justynie niebawem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
