czwartek, 18 czerwca 2009
środa, 17 czerwca 2009
środa, 10 czerwca 2009
Dzień
Dzień jak zwykle rozpoczął się od pracy nad nowymi grafikami. I tak toczył się powoli do wczesnego popołudnia. Spotkanie z B. na mieście, ale jeszcze po drodze Michał, którego podrzuciliśmy do domu. Potem miał być szybki mały obiad, ale B. jak zwykle zaszalał i w 5 minut zapach orientalnej kuchni roznosił się w całym domu ;-) Prysznic i 50 minut w korkach !!! w drodze na ślub znajomych. Na szczęście śluby kościelne trwają długo w Krakowie (a ten był połączony z chrztem Tobiasza, syna pary młodych ;-) Ceremonia piękna, nowożeńcy piękni, ksiądz celebrował wspaniale, ryż posypany, życzenia złożone. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Młodych Małżonków: Marty i Michała.
Potem droga powrotna z Kazimierzem, kilka słów: co słychać, i już miał się z nami wybrać "w miasto"' ale skończyło się na wspólnym zdjęciu. Jutro i tak nadrobimy. B. zaprasza na kawę, wszystkie sprawy artystyczne (ostatnie) omówione, spacer nad Wisłę (po drodze wizyta w galerii z którą współpracuję), Planty... i miała być paella, ale stwierdziliśmy, że sami sobie ugotujemy. I tak się stało i potem jeszcze... i już nie pamiętam ;-)

Potem droga powrotna z Kazimierzem, kilka słów: co słychać, i już miał się z nami wybrać "w miasto"' ale skończyło się na wspólnym zdjęciu. Jutro i tak nadrobimy. B. zaprasza na kawę, wszystkie sprawy artystyczne (ostatnie) omówione, spacer nad Wisłę (po drodze wizyta w galerii z którą współpracuję), Planty... i miała być paella, ale stwierdziliśmy, że sami sobie ugotujemy. I tak się stało i potem jeszcze... i już nie pamiętam ;-)
piątek, 5 czerwca 2009
Robbie Williams live
Ale wracając do piosenek popularnych. Usłyszałam Robbiego Williamsa Angels. Potem onalazłam ją w wersji koncertowej (poniżej).
I byłam zachwycona. Jak ktoś tak porywa tłumy na swoim koncercie, to nie może być przypadek ;-) Wersję koncertową pokazałam B. jak tylko sam wrócił ze swojego koncertu.
Ja: B. wiem, wiem... ale zobacz...
B.: Świetny wokal! Facet dobrze śpiewa. Widać, że to lubi.
To prawda. Poza tym zgodziliśmy się, że to marzenie artysty śpiewać dla tylu ludzi. I w tej kwestii wierzę B., bo on wie co mówi ;-) Kiedy widzę falujące tłumy na koncercie, przechodzi mnie mały dreszcz. Jest w tym coś fascynującego.
A Robbie ładny chłopak jest ;-))))))) Bardzo w moim typie ;-))))))))) Poza tym trochę szalony. Jak ja to lubie ;-))))))))))))
środa, 3 czerwca 2009
Sezon truskawkowy
Subskrybuj:
Posty (Atom)